Jak już zauważyliście, ostatnio pracowałam głównie nad podkładkami pod kubki, aby odświeżyć trochę umysł udało mi się stworzyć worek w stylu vintage. Kwieciste płótno w stonowanych kolorach idealnie komponuje się z surowym jutowym sznurkiem, który, na marginesie, sama uplotłam. Worki na plecy wydają mi się świetną alternatywą szczególnie w okresie wiosennym i letnim, kiedy ciężkie skórzane torby chcemy zamienić na coś lżejszego. Worek jest spory, więc bez problemu pomieści wszystkie drobiazgi które potrzebujemy mieć przy sobie, a do tego wygodniej się nosi, bo jak to w plecakach bywa ciężar rozkłada nam się równomiernie na ramionach dzięki czemu jest mniej odczuwalny. Więcej wzorów i kolorów możecie spodziewać się już wkrótce, bo wiosna zbliża się do nas wielkimi krokami:)
środa, 9 marca 2016
wtorek, 8 marca 2016
Podkładkowe szaleństwo.
Podkładkowe szaleństwo trwa! Tyle faktur, wzorów i kolorów a dzień jest taki krótki, wczoraj udało mi się uszyć osiemnaście sztuk, tak bardzo mnie podkładki wciągnęły, że nie mam czasu na nic innego! Przedstawiam Wam dzisiaj efekty wczorajszej ciężkiej pracy, dużo błękitu i granatu. Dużo kwiatków i kratki. Chyba dzisiaj, z okazji Dnia Kobiet sama sobie sprawię jakiś komplecik, bo wiadomo, szewc bez butów chodzi:) Wiosna idzie do nas wielkimi krokami, Wielkanoc za pasem, a ja mam w planach więcej dodatków do domu.
środa, 2 marca 2016
Trochę mnie nie było.
Trochę mnie nie było, to był bardzo intensywny weekend! Dosłownie z dnia na dzień czyli w piątek wieczorem, mój Luby poinformował mnie, że w sobotę o 5 rano jedziemy do Wrocławia na warsztaty. Oczywiście wujek Google powiedział, że 5 i pół godziny starczy nam na dotarcie do celu, więc ustaliliśmy sobie zapas czasowy i w drogę, dotarliśmy, ale po godzinach prawie 8 i na styk zaczęliśmy warsztaty. Jednak w drodze powrotnej czekała nas prawdziwa niespodzianka! Gdy byliśmy już między Wyszkowem a Łomżą, (do domu zostało praktycznie tylko 100 km) silnik nagle zgasł a spod maski poszła para, zaglądamy, chłodnica sucha, spoko, za nami 2 km była stacja benzynowa, może ktoś pomoże, wlaliśmy butelkę wody do zbiornika i powolutku dotarliśmy. Stacja oczywiście była zamknięta (przerwa o północy) ale obok stało kilka tirów, mówię do Lubego: Idź zapytaj może ktoś coś doradzi. Poszedł, ale żeby nie było zbyt łatwo, Pan mówił tylko po rosyjsku, i tak metodą prób i błędów, masą gestów i synonimów powiedział, że nic się teraz nie da zrobić, dał galon wody i kazał szukać motelu. Ale oczywiście historia była by mało ciekawa, więc na parking koło stacji zajeżdżają dwa autobusy kibiców prosto z meczu, i dawaj do rosjanina, że zabierają mu tira a w zamian dają paczkę fajek i trzy dychy. Powiem szczerze, że powoli żegnałam się z życiem, jednak na szczęście dali mu spokój i pojechali. Tak więc zebraliśmy się i zaczęliśmy kierować w stronę motelu, który jak się okazało jest 3 km do przodu, systematycznie dolewając wodę do chłodnicy udało się nam bezpiecznie dotrzeć na miejsce. Lubemu udało się obudzić właścicieli, dostaliśmy pokój a miły Pan obiecał podholować wóz z rana do mechanika. Jakby było za mało problemów u mechanika okazało się, że to jednak grubsza usterka niż np. pęknięty wężyk, że wirnik przetarł w pompie wodnej dziurę szerokości palca i że dopiero po 15 będą wiedzieli czy mają tę część. Mieli, samochód zrobili o 18 i wymęczeni dotarliśmy do domu. Spodziewałam się przygody, ale nie takiej, za takie ciężkie to ja dziękuję, na osłodę traumatycznych przeżyć i wizji bycia zabitym przez agresywnych kibiców, serwuję sobie i Wam kolejną porcję podkładek, tym razem w odcieniach różu:)
piątek, 26 lutego 2016
Podkładki, podkładeczki.
Podkładki, podkładeczki, całkowicie mnie opanowały, oferują nieskończone pole do popisu, ledwo kończę jedne a już mam milion pomysłów na inne, to chyba niewyczerpalne źródło inspiracji! Jedno wiem na pewno, to nie są moje ostatnie podkładki i jeszcze trochę Was nimi pomęczę:) W tym poście przedstawiam proste, w stonowanej kolorystyce i przepikowane w kwadraty!
czwartek, 25 lutego 2016
Podkładek ciąg dalszy.
Wczoraj pokazywałam Wam moje pierwsze podkładki, a dokładnie komplet składający się z czterech identycznych podkładek, dzisiaj przedstawiam trochę różności, jednak składających się według mnie w dość spójną całość.
środa, 24 lutego 2016
Ogarnęła mnie niemoc twórcza
Ogarnęła mnie niemoc twórcza, i trwała by pewnie nadal gdyby nie pomysł aby przeczesywać otchłanie internetów w ramach inspiracji. Nikt z Was na pewno nie lubi tych okrągłych śladów na stole, szafce czy też innej powierzchni na której stawiamy kubek z naszym ulubionym ciepłym napojem, z doświadczenia wiem też jak trudno się takich śladów pozbyć. Każdy za to wie, że lepiej zapobiegać niż leczyć, czyli w tym przypadku stosować podkładki, a do wyboru mamy wiele, z korka, ze szkła z tworzyw sztucznych, nigdy jednak nie pomyślałam, że podkładki można uszyć! I właśnie wczoraj przy tej mojej niemocy twórczej na taki pomysł się natknęłam i dzisiaj postanowiłam go zrealizować, po swojemu. Możecie więc obejrzeć materiałowe podkładki z serduszkami w okienku w kolorach zieleni i czerwieni, wariantów jest wiele, i na pewno na tym nie poprzestanę, jednak jak na razie przedstawiam to:
niedziela, 21 lutego 2016
And You? What do You need?
Myślałam i myślałam i w końcu coś wymyśliłam no i oczywiście chciałam się tym pochwalić mimo późnej pory. Ostatnio odkryłam, że jakiekolwiek pomysły lubią uderzać do mnie w nocy i nauczyłam się, że nie trzeba się za bardzo zastanawiać nad okolicznościami tylko zabierać się do roboty. Rozmyślając nad tym co bym chciała i czego potrzebuję do głowy przyszły mi obrazki połączone z napisami, tutaj przedstawiam tylko trzy pierwsze twory no ale konfiguracji jest wiele bo i potrzeb jest wiele a każdy ma inne. Jakie są Wasze?
And You? What do You need?
And You? What do You need?
Subskrybuj:
Posty (Atom)